poniedziałek, 2 września 2013

Pamiątki zrabowane z obozów koncentracyjnych

Jakiś czas temu była wielka afera związana z kradzieżą tablicy z napisem „Arbeit macht Frei”. W głowie się nie mieści, że ktoś by chciał ją ukraść. Jeszcze większym szokiem był fakt, że to była kradzież na zamówienie. Szwedzki neonazista był w Oświęcimiu na rekonesansie z jednym ze sprawców kradzieży. Zarówno zleceniodawcę, Andersa H., jak i sprawców kradzieży, złapano i ukarano. Co nie wpłynęło na zahamowanie tego typu kradzieży. „Pamiątki” z obozów koncentracyjnych nadal są kradzione. Nadal są na to zamówienia.



Jest duża grupa kolekcjonerów pamiątek z II wojny światowej. W cenie są zwłaszcza te dotyczące III Rzeszy, SS, Hitlera. Neonazistów w Europie i na świecie wcale nie jest mało. Są oni zafascynowani ideologią Hitlera. Pamiątki po nim traktują jak relikwie. Takie rzeczy sprzedają się od ręki – kupiec płaci każdą cenę. Na ogół chce pozostać anonimowy. I przeważnie to mu się udaje. Sprzedający nie pyta, skąd pochodzą ogromne pieniądze. Zgarnia kasę i jest szczęśliwy, że zawarł transakcję.



Dużo się pisało o poszukiwaczu skarbów z Dolnego Śląska, który ogłosił, że znalazł cenny skarb z okresu wojny, a gdy został wezwany do tego, by wydał znalezisko Skarbowi Państwa – nabrał wody w usta. Wycofał się ze swych rewelacji; powiedział, że w sumie nic takiego nie znalazł. Dziennikarze odkryli jednak, że swój skarb sprzedał. Oczywiście Niemcom. Sprawa ucichła, poszukiwacz skarbu siedzi cicho jak mysz pod miotłą. Joanna Lamparska, znana popularyzatorka tajemnic Dolnego Śląska, swego czasu bardzo tego pana skrytykowała (poszukiwacze skarbów znają się jak łyse konie). Facet jednak po prostu zamknął buzię na kłódkę i po tej historii ze skarbem z niczym się nie wychyla.

Dopóki będą nabywcy, takie rzeczy będą się sprzedawać – i to za wielkie pieniądze. Będą szokujące kradzieże na zlecenie, jak to w Oświęcimiu.


piątek, 5 lipca 2013

Historia zaklęta w miejscach

W Polsce mnóstwo jest bardzo ciekawych i tajemniczych miejsc a w związku z panującymi wakacjami polecam wszystkim kilka objazdowych wycieczek. Historia podawana w ciekawy sposób zainteresuje nie tylko fanatyków, ale także dzieci i osoby, które na co dzień nie pasjonują się takimi tematami.

W polskiej części Łużyc Górnych znajduje się przepiękny i obrośnięty legendami zamek Czocha. Był to obronny zamek graniczny usadowiony na skałach. Jego najstarszą częścią jest brama oraz część północna. Już na samym moście można poznać jego legendę, otóż początkowo do zamku prowadził drewniany most, który w 1716 roku po tym jak przechodził po nim kondukt żałobny, część żałobników spadła w przepaść i rozbiła się o skały. Od tamtej pory każdego wchodzącego na most witają jęki żałobników.



Kolejną legendą na zamku obrasta studnia niewiernych żon. Podobno do dnia dzisiejszego o północy słychać jęki i wołanie o pomoc młodej kobiety. Legenda głosi, że jeden z władców musiał na rok wyjechać z kraju, kiedy powrócił powitali go wszyscy oprócz jego żony. Poszedł zobaczyć co się z nią dzieje i zobaczył ją okrytą skórą niedźwiedzią. Kiedy ją odkrył ujrzał zaokrąglony od ciąży brzuch, zaciągnął żonę do studni i kazał jej skoczyć jednak ta nie wykonała polecenia i dlatego sam ją wepchnął. W ciągu kilkudziesięciu lat sytuacja jeszcze niejednokrotnie się powtórzyła.



Wiele miejsc w Polsce także obrasta w różnego rodzaju legendami, są to między innymi historie o Wawelu, o zamku w Toruniu czy o Starym Mieście w Warszawie.

Ważne dla Polski daty

Wakacje są dobrym momentem na odświeżenie swojej wiedzy historycznej. W tym czasie bardzo dużo podróżujemy i wbrew pozorom nie wybieramy tylko i wyłącznie nadmorskich kurortów, ale dużo jeździmy także po historycznych miastach Polski.

A wam jakie wydarzenia historyczne najbardziej utkwiły w pamięci?
No cóż, zaczynając od samego początku należy wspomnieć o chrzcie Polski z 966 roku. Następnie istotny były zjazd w Gnieźnie oraz w 1000 roku oraz podzielenie Polski na regiony w 1138 roku. Przeskakując kilkaset lat do przodu należy także wspomnieć o bitwie pod Grunwaldem w 1410 roku.  Dnia dzisiejszego w rocznicę tego wydarzenia można przyjechać na pola Grunwaldu i po raz kolejny przeżyć te emocjonujące wydarzenia.



Stan wojenny 1981 roku to także bardzo wydarzenie w historii Polski, został on wprowadzony 13 grudnia i obejmował całą Polskę. Oficjalnym powodem wprowadzenia stanu wojennego była pogarszająca się sytuacja gospodarcza kraju, w sklepach brakowało towaru, obowiązywała tak zwana reglamentacja a także obawiano się zagrożenie energetycznego w związku ze srogą zimą. Jednak rzeczywistym powodem były obawy reżimu komunistycznego przed utratą władzy.



Niewątpliwie ważnym wydarzeniem wpływającym na losy polski była także niedawna „Katastrofa pod Smoleńskiem”.10 kwietnia 2010 roku doszło do katastrofy lotniczej, na pokładzie samolotu znajdowali się dygnitarze Polscy, łącznie z ostatnim prezydentem na uchodźstwie Ryszardem Kaczorowskim i panującym w tym okresie prezydentem Lechem Kaczyńskim.

Tajemnica bursztynowej komnaty

Jeżeli pasjonujesz się historią, i jeśli interesują Cię ciekawe wydarzanie takie jak na przykład poszukiwania zaginionych skarbów to z pewnością słyszałeś już kiedyś o Bursztynowej Komnacie.



Trzeba przyznać, że historia ta jest wielowątkowa i bardzo ciekawa. Ale zaczynając od samego początku Bursztynowa Komnata to kompletny bursztynowy wystrój zamówiony przez Fryderyka Pierwszego u gdańskich mistrzów. W 1701 roku Fryderyk I zamówił u mistrza bursztyniarskiego z Gdańska wykonanie bursztynowego wystroju dla swojego gabinetu w pod berlińskim pałacu. Realizatorów tego dzieła było trzech, pierwszy z nich nie dokończył prac a dwaj jego następcy wykonali to imponujące dzieło. Ściany całego pokoju były idealnie obrobione bursztynem, całość tworzyła płaskorzeźby, herby i obrazy. W 1716 roku Fryderyk I przekazał tą komnatę carowi Rosji Piotrowi I Wielkiemu, w podziękowaniu za sojusz oraz imię wielkiej przyjaźni. Komnata trafiła do Petersburga, najpierw rozmontowana została w Pałacu Letnim o potem została przeniesiona do Pałacu Zimowego. W 1743 roku jeszcze ją rozbudowano, a 1755 carowa Elżbieta przeniosła komnatę do pałacu w carskim Siole.



W 1941 roku komnata została zrabowana przez Niemców, została ona przewieziona w kilkudziesięciu skrzyniach do królewieckiego zamku, ale w 1944 roku została ponownie zapakowana i przeniesiona do podziemia. Na tym wydarzeniu słuch po niej zaginął. Rok później Armia Czerwona zdobyła zamek królewiecki jednak komnata nie została znaleziona. Dotarto nawet do kustosza, który opiekował się komnatą w podziemiach jednak zginął on w niewyjaśnionych okolicznościach. Poszukiwania Bursztynowej Komnaty trwają do dnia dzisiejszego, ale co się z nią stało i kiedy zostanie odnaleziona tego nie wiemy.